Kto choć raz rozglądał się za używanym samochodem, wie, jak niełatwe jest to zadanie. Na kupującego czeka wiele niespodzianek, rzadko tych pozytywnych. Dlatego radzimy, na co uważać i jakich ogłoszeń się wystrzegać.
- Czytanie ogłoszeń motoryzacyjnych – na co zwrócić uwagę
- Ocena wizualna auta używanego
- Weryfikacja stanu technicznego pojazdu z rynku wtórnego
Czytanie ogłoszeń motoryzacyjnych – na co zwrócić uwagę
Pierwszym krokiem do znalezienia wymarzonego samochodu jest przeglądanie ogłoszeń motoryzacyjnych. Niby proste, lecz jednak niekoniecznie. Trzeba umieć czytać między wierszami i wychwycić sygnały ostrzegawcze, które mogą wskazywać na potencjalne problemy z pojazdem.
Sprzedającemu zależy na tym, żeby jak najszybciej znaleźć kupca, dlatego rzadko można spotkać się z całkowitą szczerością w ofercie. Na co zwracać uwagę? Po pierwsze, przeglądaj wyłącznie ogłoszenia ze zdjęciami, możliwie jak najdokładniejszymi – minimum 8–10 fotografii przedstawiających auto z różnych perspektyw. Po drugie, uważaj na oferty, w których znajduje się minimum wymaganych informacji. Im więcej wiesz o pojeździe (historia serwisowa, okoliczności użytkowania, miejsce zakupu), tym lepiej.
I po trzecie, podchodź sceptycznie do ofert, w których znajdują się same superlatywy. Oczywiście, jeśli dotyczy to pojazdu trzy-, czteroletniego, to faktycznie może być tak, że jest on w stanie idealnym. Ale gdy szukasz starszego auta, prawdopodobieństwo, że nie ma żadnych defektów, awarii jest znikome. Zdecydowanie lepsze są wtedy te ogłoszenia, w których sprzedawca wyszczególnia wszystkie usterki – drobne zarysowania lakieru, zużyte klocki hamulcowe, konieczność wymiany rozrządu. Wiesz, co Cię czeka i jeśli się z tym godzisz, możesz umawiać się na oglądanie samochodu. Ale zanim to zrobisz, przeanalizuj jeszcze dwa aspekty: ton samego ogłoszenia oraz spójność przebiegu z wiekiem pojazdu. Jeśli w opisie sprzedawca unika konkretnych dat lub w dziwny sposób tłumaczy nierównomierną eksploatację auta, lepiej odpuścić. Podobnie gdy przebieg jest wyjątkowo mały w stosunku do rocznika – taki pojazd mógł stać długo w garażu, co również rodzi problemy z układami wymagającymi regularnej eksploatacji.
Ocena wizualna auta używanego
Zanim zadzwonisz do sprzedającego, poczekaj jeszcze chwilę. Przyjrzyj się zdjęciom auta dokładniej. Oczywiście, sprawdź, czy nie jest na nich widoczna korozja, wgniecenia, ale także tło fotografii i warunki oświetleniowe – niektórzy sprzedawcy robią zdjęcia w słabym świetle lub pod specyficznym kątem, aby ukryć defekty. Co najważniejsze – czy wystawiany na sprzedaż samochód… jest czysty!
Jeśli sprzedającemu nie chciało się nawet jechać z nim na myjnię i wyczyścić wnętrze przed zrobieniem zdjęć, to szanse na to, że auto było dobrze „traktowane”, są znikome. A lekceważący stosunek do wyglądu pojazdu może oznaczać również pewną niedbałość w jego prowadzeniu, reagowaniu na awarie, opóźnianie wizyt serwisowych.
Za to gdy umówisz się na oględziny i auto aż lśni, łącznie z silnikiem, to niech w Twojej głowie zapali się lampka ostrzegawcza. Czysty, idealnie wyczyszczony silnik w kilkuletnim samochodzie może oznaczać jedno – pojawiły się wycieki oleju i sprzedawca chce to ukryć. Normalnie używany agregat ma widoczne naloty kurzu, drobne smugi z eksploatacji – ich brak świadczy o świeżym czyszczeniu, które nie jest rutynowym zabiegiem przed sprzedażą.
Auto przeszło pozytywnie pierwsze oględziny? To nie koniec. Sprawdź lakier przy różnym oświetleniu – przebarwienia i matowe plamy mogą sugerować domalowania po drobnych kolizjach. Oceń stan nadwozia, a także stan kierownicy i gałki zmiany biegów – mówi się, że to najlepszy dowód na prawdziwość przebiegów. Wystrzegaj się pojazdów, na których pojawiła się korozja – wszelkie prawdopodobieństwo zakłada, że rdza będzie się rozprzestrzeniać w kolejnych latach. Zerknij również na stan uszczelek w drzwiach i bagażniku – jeśli są spękane lub utwardzone, możliwe, że samochód długo stał bez użytkowania lub był eksploatowany w trudnych warunkach.

Weryfikacja stanu technicznego pojazdu z rynku wtórnego
Gdy auto przeszło wszystkie powyższe testy, musisz jeszcze zweryfikować jego stan techniczny. Oczywiście, wskażemy, na co trzeba zwracać baczną uwagę, jednak jesteśmy świadomi tego, że nie każdy jest i nie każdy chce być mechanikiem-amatorem. Co w takiej sytuacji? Umów się na oględziny ze specjalistą z warsztatu, z którego usług zwykle korzystasz lub udaj się z autem na stację diagnostyczną. Właściciel nie wyraża na to zgody? To już powinno Ci dać do myślenia – uczciwy sprzedawca nie ma nic do ukrycia.
A co trzeba sprawdzić? Przede wszystkim wszystkie naklejki serwisowe, plakietki dotyczące wymiany olejów, gdzie zwykle znajdziesz też informację o ostatnim wpisanym przebiegu. Porównaj je z książką serwisową i fakturami – jeśli są rozbieżności, może to oznaczać, że samochód miał problemy naprawiane poza oficjalnym obiegiem. Warto byłoby zobaczyć, jak wygląda zawieszenie. Niestety można to zrobić jedynie, zaglądając od spodu auta – pęknięcia tulei, wycieki z amortyzatorów lub nadmierna korozja elementów zawieszenia to sygnały, że samochód wymaga kosztownych napraw. Oprócz tego należy na własnej skórze przekonać się, czy wszystkie elementy elektroniczne są sprawne – sterowanie szybami i lusterkami, nawigacja, klimatyzacja, czujniki parkowania. Sprzedawca twierdzi, że klimatyzację trzeba jedynie nabić? Nie wierz mu – najpewniej nie działa i jej naprawa byłaby kosztowna. Prawdziwe „nabicie” klimy to zabieg rutynowy, który profesjonalista wykonuje w kilkanaście minut – jeśli sprzedawca tego nie zrobił przed sprzedażą, to znaczy, że wie, iż problem jest głębszy.
Sprawdź również stan płynów eksploatacyjnych. Olej silnikowy nie powinien być czarny jak smoła ani nie powinien pachnieć spalenizną – taki stan wskazuje na przekroczone interwały wymiany lub problemy z silnikiem. Płyn chłodniczy powinien być czysty, bez śladów oleju (mogłoby to sugerować nieszczelność uszczelek). Płyn hamulcowy, gdy jest zbyt ciemny, też wymaga wymiany i może sugerować zaniedbania. Jeśli zauważysz mleczny kolor w oleju lub płynie chłodniczym, uciekaj – to oznaka poważnej usterki uszczelki pod głowicą.
Na koniec – umów się na jazdę próbną. Dopiero wtedy ostatecznie zweryfikujesz, czy auto Ci odpowiada. Zwróć uwagę na przebieg zmiany biegów (brak zgrzytów, płynne wchodzenie przełożeń), pracę silnika na zimno i na ciepło (stukanie, dźwięki metaliczne mogą oznaczać zużycie rozrządu lub łożysk), zachowanie auta na nierównościach i w zakrętach. Jeśli czujesz wibracje kierownicy przy hamowaniu, to znak, że tarcze hamulcowe są wypaczone. Gdy podczas jazdy pojawia się ciągnięcie w jedną stronę, możliwy jest problem z geometrią kół lub z jednym z zacisków hamulcowych. Warto też przejechać fragment pod górkę – jeśli silnik traci moc lub gaśnie, może mieć problem z układem wtryskowym lub turbosprężarką (jeśli dotyczy).
Dokumenty i historia pojazdu
Przed finalizacją transakcji poproś o wgląd w komplet dokumentów: dowód rejestracyjny, kartę pojazdu (jeśli aktualna), książkę serwisową, faktury za naprawy i części zamienne. Sprawdź także historię pojazdu w dostępnych bazach (np. dane o przebiegu z badań technicznych, historia szkód). Jeśli sprzedawca nie jest w stanie przedstawić pełnej dokumentacji lub odpowiada wymijająco na pytania o przeszłość auta, lepiej zrezygnować z zakupu. Uczciwy sprzedawca zawsze ma uporządkowane dokumenty i chętnie je pokazuje.
Negocjacje i finalizacja zakupu
Jeśli wszystko jest w porządku i zdecydowałeś się na zakup, nie bój się negocjować ceny. Każdy wykryty defekt – od zarysowań po konieczność wymiany klocków hamulcowych – to argument do obniżenia kwoty. Pamiętaj, że sprzedawca prawdopodobnie naliczył już margines na negocjacje, więc odejmij od ceny około 5–10% i zaproponuj swoją ofertę. Uzgodnij formę płatności (najlepiej przelew po podpisaniu umowy) oraz termin przekazania auta i dokumentów. Po zakupie jak najszybciej zarejestruj pojazd na siebie – dzięki temu unikniesz problemów z mandatami wystawionymi na poprzedniego właściciela.